czwartek , 23 Listopad 2017
Home / Zdrowie i uroda / Zdrowie / Kleszcze czyhają za progiem.

Kleszcze czyhają za progiem.

fot. Jan Anders (Flickr)

40 % kleszczy zamieszkujących Las Kabacki przenosi boreliozę. To niechlubny rekord wśród stołecznych terenów zielonych. Brak naturalnych wrogów oraz warunki klimatyczne sprzyjają rozwojowi populacji tych pajęczaków. Mieszkańcy Warszawy pytają zatem jak się chronić przed zachorowaniem na choroby odkleszczowe.

Naukowcy z z Samodzielnego Zakładu Entomologii Stosowanej Wydziału Ogrodnictwa, Biotechnologii i Architektury Krajobrazu SGGW opublikowali rezultaty badań nad kleszczami na Mazowszu. Wynika z nich, że już 30-40% pajęczaków zamieszkujących te tereny jest zarażonych boreliozą, a najwięcej z nich spotkać można w Lesie Kabackim i Lesie Bielańskim. Terenami o niskim i średnio niskim odsetku zakażonych kleszczy są m.in.: Lasy Wawerskie, Lasy Sulejówek-Grabina, Las Jana III Sobieskiego, Ogród Łazienki Królewskie, Pole Mokotowskie, Ogród Krasińskich.

Poznać wroga- czyli powtórka z biologii.

Nie znamy żadnego pasożyta, który ograniczałby populację kleszczy. Nie stanowią one pokarmu dla innych organizmów. Jedyną przeszkodą w ich rozwoju są mroźne zimy i długotrwałe susze. Wszystko to sprawia, że kleszczy jest coraz więcej i coraz częściej znajdujemy je w naszym bezpośrednim otoczeniu – czytamy w opracowaniu naukowców z SGGW. Wyjaśniają oni także, że kleszcze są bardzo płodne (samica składa rocznie 2-5 tys. Jaj) i niezwykle wytrzymałe – na swoją ofiarę mogą czekać nawet pół roku. Z badań wynika także, że mają one niezwykłe właściwości regeneracyjne – potrafią odtwarzać uszkodzony odwłok, żyją i żerują nawet z częściowo uszkodzonym aparatem gębowym.

W miesiącach wiosennych zagrożeniem są nimfy, czyli stadium między larwą a osobnikiem dorosłym kleszcza. Nimfy są wielkości ziarnka maku, a dodatkowo mają one zdecydowanie jaśniejszy kolor niż dorosły osobnik. Trudniej znaleźć je na ciele i dlatego stanowią poważne zagrożenie. Larwy i nimfy kleszczy bytują na roślinach na wysokości ok. 30 -40 cm. Ale można je znaleźć także na gryzoniach – dlatego tak ważna jest walka z nimi. Dorosłe osobniki kleszczy spotkamy na roślinach na wysokości do 1,5 m. Nieprawdą jest jakoby kleszcze spadały z drzew. Naukowcy wyjaśniają, że zwierzęta domowe (koty, psy)  mają wpływa na rozprzestrzenianie się populacji kleszczy Wystarczy, że zwierzę zgubi w przydomowym ogródku opitą samicę kleszcza, a już po kilku dniach możemy mieć w pobliżu kilka tysięcy jaj, z których w przyszłości rozwiną się młode, głodne osobniki – dodają naukowcy.

Konsekwencje ukąszenia przez kleszcze.

Kleszcze są nosicielami m.in. dwóch bardzo poważnych chorób układu nerwowego: boreliozy oraz kleszczowego zapalenia mózgu. Ugryzienie kleszcza staje się niebezpieczne wówczas, gdy przebije on skórę żywiciela i dostanie się do krwi. Wtedy może nastąpić zakażenie. Zachorowalność na boreliozę rośnie z roku na rok. Z informacji Głównego Inspektoratu Sanitarnego łącznie w Polsce w roku 2014 r. zarejestrowano 13 875 przypadków zachorowań na boreliozę oraz 197 przypadków zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu.

Pamiętać należy o tym, że kleszcze są także zagrożeniem dla psów i kotów. Ukąszenie u psów może wywołać niebezpieczną babeszjozę.

 Najważniejsza jest prewencja.

Przed kleszczowym zapaleniem mózgu można się zaszczepić, natomiast nie wynaleziono dotychczas szczepionki  przeciwko boreliozie. Tym istotniejsze staje się samodzielne dbanie o własne bezpieczeństwo.

Naukowcy badający kleszcze wyjaśniają, że jedyną skuteczną metodą ochrony przed kleszczami są repelenty czyli preparaty chemiczne zawierające duże stężenie substancji czynnej DEET (czyli di-etylo-tolu-amid-u). Jest to specyfik wynaleziony przez chemików na potrzeby armii amerykańskiej. Pierwszy raz zastosowano go w 1946 r. podczas działań wojennych na Pacyfiku. Od 1957 r. stosowany jest powszechnie do odstraszania owadów głównie w rolnictwie. Jest to jednak substancja szkodliwa – może niekorzystnie wpływać mózg i układ nerwowy, a także na płód.

Wybierając się na spacer należy włożyć spodnie z długimi nogawkami i bluzkę z długim rękawem oraz zadbać o nakrycie głowy. Repelentem najlepiej spryskać ubranie i ograniczyć jego kontakt ze skórą tylko do tych miejsc, gdzie nie mamy odzieży jak dłonie czy kark. Po powrocie należy koniecznie umyć wodą mydłem miejsca mające bezpośredni kontakt z repelentem oraz dokładnie obejrzeć całe ciało w poszukiwaniu intruzów ze szczególnym uwzględnieniem pachwin, łokci, kolan, włosów. Mało mówi się o tym, że wierzchnie ubranie powinniśmy zdjąć przed wejściem do domu i dobrze je wytrzepać, a jeśli to możliwe zostawić do przewietrzenia. Kleszcze w ubraniu mogą bowiem przetrwać nawet kilka miesięcy. Znane są przypadki przezimowania kleszczy np. w rękawicy ogrodniczej przechowywanej w garażu.

A gdy znajdziemy na skórze nieproszonego gościa ….

Jeśli kleszcz jest jeszcze nienapity łatwo będzie go usnąć. Gorzej, gdy jest już obrzmiały i pełen naszej krwi. Jedyną właściwą drogą postępowania jest usunięcie kleszcza pęsetą. Staramy się go nie wykręcać, lecz chwycić możliwie jak najbliżej skóry i pociągnąć zdecydowanym ruchem ku górze. Po usunięciu intruza dezynfekujemy miejsce ukąszenia i dokładnie myjemy ręce. W żadnym wypadku nie smarujemy kleszcza niczym i staramy się wyciągnąć go w całości. Oderwanie główki, naciśnięcie odwłoka wypełnionego krwią, próba uduszenia (np. przez smarowanie masłem) to najlepsze metody na to, by zagrożony pajęczak zwymiotował. A to w jego przewodzie pokarmowym bytują chorobotwórcze baterie. Zatem spowodowanie sensacji żołądkowych kleszcza jest ostatnią rzeczą, na jakiej powinno nam zależeć.

Na rynku znajdują się preparaty zamrażające kleszcza. Z informacji od producentów wynika, że poddanie kleszcza niskiej temperaturze powoduje, że wycofuje się on samoistnie z ciała ofiary, co minimalizuje ryzyko zakażenia. Środki zamrażające kleszcze są stosunkowo nowym rozwiązaniem i trudno dziś jednoznacznie ocenić ich skuteczność.

Należy pamiętać o tym, że nic nie uchroni nas w 100% od ugryzienia kleszcza. Jedynie profilaktyka i zdrowy rozsądek pozwoli zminimalizować negatywne skutki kontaktu z pajęczakami.

o Basia Sakowska

Właścicielka i redaktor naczelna portalu ZielonyBambus.pl. Jestem zafascynowana ideą tzw. „slow life” oraz kulturą i medycyną wschodu od Uralu po Ocean Spokojny. Gdy coś mnie zainteresuje (i czas pozwoli) chwytam za pióro i piszę swoje refleksje. Lubię podróżować, odkrywać nowe miejsca, ludzi i obyczaje. Uwielbiam życie na wsi, zdrowe odżywianie, dobrą książkę, jazz i rokowe ballady. Interesuję się także psychologią. Z wykształcenia jestem informatykiem.

Zapisz się na nasz Newsletter

Twoje zdrowie i dobre, ciekawe życie jest dla Ciebie ważne? Dla nas też! Dlatego zapraszamy do naszego newslettera - śledź bieżące informacje o zdrowym jedzeniu, wypoczynku, zdrowiu i urodzie oraz ciekawych inspiracjach. Zapraszamy.

Newslettera wysyłamy nie częściej niż raz na 2 tygodnie.

Zapisuję się na Newsletter ZielonyBambus.pl (mogę się wypisać w dowolnej chwili)

FreshMail.pl